iFrogz Aurora - test niedrogich słuchawek w wersji bezprzewodowej i przewodowej

iFrogz Aurora to seria niedrogich słuchawek nausznych. Model przewodowy kosztuje około 80 zł, a model bezprzewodowy 140 zł. Po ponad miesięcznych testach wiem już, czy warto je kupić oraz jakie są ich mocne i słabe strony. Zapraszam na krótką recenzję.

iFrogz to marka, której produkty trudno znaleźć w polskich sklepach. A szkoda, bo są to zazwyczaj całkiem niezłe i, co ważne, przystępne cenowo urządzenia. Z wielką chęcią wziąłem więc na testy słuchawki z linii iFrogz Aurora.

Budowa i jakość wykonania

Gdybym miał opisać słuchawki iFrogz Aurora tylko jednym słowem, byłby to przymiotnik lekkie. Urządzenie charakteryzuje się wagą piórkową, która z początku zaskoczy na pewno niejednego użytkownika.

Jak nietrudno się domyślić, produkt iFrogz wykonany jest w głównej mierze z nowoczesnych tworzyw sztucznych. Nie jest to jednak tandetny plastik, a całkiem fajny i rozsądny materiał. Konstrukcja jest odpowiednio sztywna i wytrzymała, ale równocześnie odpowiednio elastyczna. Nic tutaj nie skrzypi, nie chrupie, ani nie trzeszczy. Słuchawki sprawiają wrażenie takich, które przetrwają naprawdę dużo.

Jeśli chodzi o jakość wykonania, to jedyną wadą urządzenia jest bardzo słaby mechanizm dostosowywania rozmiaru słuchawek. Najprościej rzecz ujmując — jest to po prostu plastik trący o plastik. Po wyjęciu z pudełka trzeba włożyć naprawdę sporo siły, żeby rozszerzyć lub zwęzić słuchawki. Po dłuższym użytkowaniu natomiast, może być wręcz przeciwnie i mechanizm będzie chodził zbyt luźno (starcie materiału).

Wygląd słuchawek oceniam pozytywnie. Design jest prosty i w miarę minimalistyczny. Zarówno wersja przewodowa, jak i bezprzewodowa, dostępna jest w aż 4 różnych kolorach — czarnym, białym, niebieskim i czerwonym. Wyraźnie widać, że główną grupą docelową tego produktu jest młodzież.

Wygoda użytkowania i obsługa słuchawek

Na pałąku znajdziemy pokaźną piankę pokrytą sztuczną skórą. Z podobnego materiału wykonane są nauszniki. Całość leży na głowie bardzo dobrze, a niska waga powoduje, że po jakimś czasie można zapomnieć, że cokolwiek ma się na uszach. Sprzyja temu również słaby nacisk słuchawek na uszy, co w kontekście wygody, jest niewątpliwą zaletą.

Zobacz również: Lumia 735 vs 830

Niestety, w świecie technologii bywa tak, że ta sama cecha produktu jest równocześnie jego mocną i słabą stroną. Tak jest i tym razem. Szczegóły znajdziecie w sekcji o jakości dźwięku.

Pewnie ciekawi was, jak sprawa wygląda z obsługą słuchawek. W wersji przewodowej znajdziemy tylko jeden przycisk umiejscowiony na kablu. Jego funkcjonalność jest dosyć typowa — możemy nim zapauzować muzykę oraz odebrać połączenie. Bezpośrednio przy przycisku znajdziemy bowiem mikrofon, umożliwiający prowadzenie rozmów.

W przypadku wersji Aurora Wireless, rolę panelu sterującego pełni prawa słuchawka. Składa się on z dużego centralnego przycisku (fragment z logiem iFrogz) oraz z 4 przycisków zlokalizowanych na obrzeżach.

Ten pierwszy zachowuje się tak samo, jak w przypadku słuchawek przewodowych. Pozostałe przyciski służą natomiast do regulacji głośności (góra-dół) oraz zmiany piosenek (lewo-prawo). Niestety moim zdaniem jest to układ nie do końca przemyślany. Wielokrotnie chcąc włączyć kolejną piosenkę, podkręcałem głośność lub na odwrót.

Winny jest tutaj brak separacji poszczególnych przycisków. Są one pod jednym plastikowym krążkiem, co powoduje, że łatwo aktywować nie tę część okręgu, którą się zamierzało. iFrogz postawił więc na wygląd kosztem ergonomii.

Fajnym bonusem jest natomiast kompatybilność z asystentami głosowymi. Gdy przytrzymamy środkowy przycisk nieco dłużej, aktywujemy nasłuchiwanie. Dzięki temu, nawet będąc daleko od smartfona, możemy pogadać z wirtualnym pomocnikiem.

Jakość dźwięku

W tej kategorii cenowej jakość dźwięku niekoniecznie jest rzeczą decydującą o zakupie. Zdecydowanie nie jest to bowiem sprzęt dla audiofila. Słuchawki grają niestety średnio. Z jednej strony dźwięk jest głośny i dosyć wyraźny, ale z drugiej — brakuje basów. A właściwie to nie brakuje, bo są to słuchawki typowo basowe. Problem w tym, że te basy nie schodzą dostatecznie nisko. Brakuje tutaj całkowicie pasma sub-basowego. Średnie pasmo jest natomiast mocno cofnięte. A góry — niezbyt wyraźne. W rezultacie tego, cały profil dźwiękowy wydaje się nieco płaski.

Słuchawki sprawdzą się więc wyłącznie w przypadku prostych gatunków takich jak pop. Z powodu dominacji pasma mid-basowego, ciężko wykorzystać je na przykład w muzyce klasycznej. Jest to spowodowane również tym, że część dźwięku najzwyczajniej w świecie się rozprasza i nie trafia bezpośrednio do ucha. Bardzo słaby nacisk na uszy powoduje, że słuchawki w ogóle nie tłumią dźwięku.

iFrogz Aurora oferują więc przeciętną jakość dźwięku w przypadku muzyki. Świetnie sprawdzą się one za to do konsumpcji innych multimediów — takich jak filmy czy gry.

Zasięg, bateria, mikrofon, rozmowy

Zarówno Aurora, jak i Aurora Wireless umożliwiają prowadzenie rozmów telefonicznych. Mikrofon w słuchawkach bezprzewodowych zlokalizowany jest na dole prawej słuchawki (pod przyciskami sterującymi).

Niestety taki układ okazał się bardzo nieudany. Po pierwsze, mój rozmówca miał wrażenie, że dzwonię z bunkra położonego kilkaset metrów pod ziemią. Mówił, że wszystko słyszy cicho i bardzo niewyraźnie. Po drugie, gdy użyłem jakiegokolwiek przycisku (na przykład, żeby zgłośnić rozmowę), mój rozmówca jęczał wykrzykując teksty pokroju "Aua, co ty robisz!?". W teorii więc przez słuchawki iFrogz rozmawiać można. W praktyce jednak — nie polecam tego robić.

O dziwo zupełnie inaczej jest w przypadku tańszych słuchawek, w których mikrofon zlokalizowany jest na przewodzie. Rozmawiając przez nie, rozmówca słyszał mnie głośno i wyraźnie…

Jeśli chodzi o słuchawki przewodowe — to tyle. W przypadku wersji Wireless wypadałoby jeszcze omówić czas pracy na baterii oraz zasięg.

Podczas codziennego użytkowania nie narzekałem na żaden z powyższych aspektów. Zasięg jest wystarczający, abym mógł korzystać z słuchawek w całym mieszkaniu. Parowanie smartfona również przebiega bardzo sprawnie. Po włączeniu słuchawek smartfon łączył się z nimi automatycznie po 1–2 sekundach, informując o tym dźwiękowo i wizualnie (dioda).

Wbudowany akumulatorek wystarcza według producenta na 10 godzin słuchania muzyki. Jestem skłonny w to uwierzyć; słuchawki krzyczały o dostawę prądu bardzo rzadko.

Czy warto?

To zależy. Jeśli priorytetem jest dla was dobry design, wygoda i wytrzymała konstrukcja — iFrogz Aurora może okazać się świetną propozycją. Jeśli natomiast priorytetem jest dla was czysta jakość dźwięku — prawdopodobnie znajdziecie w tej cenie ciekawsze propozycje. Sumarycznie jednak - słuchawki iFrogz Aurora przypadły mi do gustu.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • Wytrzymała konstrukcja
  • Fajny wygląd
  • Niska waga
  • Wysoka wygoda
  • Długi czas pracy na baterii
  • Przystępna cena
  • Różne kolory

Minusy:

  • Marne basy
  • Słaby mikrofon w wersji Wireless
  • Zerowe tłumienie odgłosów otoczenia
  • Nieprzemyślane przyciski w wersji Wireless
  • Słaby mechanizm zmiany rozmiaru

Oprawa wizualna recenzji: Skałba Media
Fotograf: Marcela Kolasa
Modele: Jakub Jędrzejczak, Karina Bielik, Kamila Mizerska, Łukasz Skałba

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Huawei Mate 10 Pro - gdy serce przegrywa z głosem rozsądku [TEST] ASUS ZenFone 4 - test i recenzja Sony Xperia XZ1 to bardzo dobry smartfon, ale do ideału sporo brakuje [TEST] Honor 7X - pierwsze wrażenia LG Q6 - czy warto go kupić po spadku ceny? [TEST] Doogee MIX - minitest niedrogiego "bezramkowca" LG V30 - pierwsze wrażenia. Walka o tytuł najlepszego smartfona będzie w tym roku wyjątkowo wyrównana Plextor EX1 - test zewnętrznego dysku SSD Brainwavz Omega - niezłe słuchawki do smartfonów za 50 zł [TEST] Bose SoundLink Micro - jak sprawdza się niewielki głośniczek Bluetooth za... 500 zł [TEST] Samsung Galaxy Note8 - wielki telefon w dobrym i złym tego słowa znaczeniu [TEST] Xiaomi Mi MIX 2 - wideorecenzja OnePlus 5 to dobry wybór nie tylko dzięki atrakcyjnej cenie [TEST] Asus ZenFone 4 - pierwsze wrażenia i przykładowe zdjęcia z podwójnego aparatu myPhone Hammer Axe M LTE - recenzja i test wytrzymałości Honor 9 - test tańszego brata Huaweia P10 Alcatel Idol 5 i 5S, czyli użytkownicy nie żyją tylko flagowcami [pierwsze wrażenia] Samsung DeX, czyli smartfon jako komputer. To rozwiązanie lepsze niż myślałem, ale gorsze niż powinno Woodstockowy weekend z Galaxy Xcover 4 [minitest] HTC U11 - flagowiec, z którego można wycisnąć wiele [TEST] Z Edge Sense w HTC U11 chce się korzystać! Jest jednak jedno "ale" SoundMagic E10C - dobre i niedrogie słuchawki dokanałowe [Test] Huawei P10 - test i recenzja Sony Xperia XZ Premium - test i recenzja

Popularne w tym tygodniu:

iPhone XS Max, czyli więcej tego samego, ale drożej [TEST] Wielki Test Smartfonów za 500 zł. Sprawdzamy Asus Zenfone Live