Huawei P9 Lite (2017) to nie jest zły telefon, ale... [Test]

Ten artykuł ma 3 strony:

Wydajność; ekran; oprogramowanie

Huawei P9 Lite (2017) nie jest demonem szybkości

Otwieranie się aplikacji na smartfonach ze średniej półki trochę czasu trwa. Jest to w pełni zrozumiałe. Ich układy to bowiem bardziej energooszczędne jednostki przeznaczone dla mniej wymagających użytkowników. Wystarczą one jednak do sprawnego nawigowania po interfejsie i płynnego wyświetlania animacji. Niestety, reguła ta nie do końca dotyczy Huaweia P9 Lite (2017).

Czasy uruchamiania aplikacji nie są najlepsze, ale — jak już wspomniałem — jest to typowe dla tej półki cenowej. Gorzej sprawa wygląda, gdy weźmiemy pod uwagę występujące co jakiś czas lagi i spowolnienia. System nie działa w pełni płynnie, szczególnie gdy zainstalujemy na nim większą liczbę aplikacji. Jest to nieco dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nakładka EMUI jest zaliczana do lekkich i bardzo dobrze zoptymalizowanych…

Układ graficzny daje radę i pozwala na wygodne granie w praktycznie wszystkie gry dostępne obecnie w Google Play. Kultura pracy jest za to raczej przeciętna. Urządzenie po dłuższym graniu staje się trochę zbyt ciepłe.

Wyświetlacz jest całkiem niezły

Ekran ma przekątną 5,2 cala i rozdzielczość FullHD. Daje to w zupełności wystarczającą ostrość i szczegółowość obrazu. Odwzorowanie kolorów i kąty widoczności również są dobre, chociaż te pierwsze mogłyby być nieco bardziej nasycone — kwestia gustu.

Na pochwałę zdecydowanie zasługuje maksymalna jasność podświetlenia. Nawet w pełnym słońcu nie miałem żadnych problemów z odczytaniem wyświetlanych treści. Gorzej natomiast wygląda sprawa z minimalnym podświetleniem. Mogłoby być ono niższe. W całkowitej ciemności ekran może więc nieco razić.

Fajne jest to, że ekrany smartfonów Huaweia da się skalibrować pod własne upodobania. Możliwe jest chociażby dokładne dostosowanie jego balansu bieli. Obecny jest również tryb nocny, ograniczający emisję niebieskiego światła.

Znane i lubiane oprogramowanie

Oprogramowanie Huaweia P9 Lite (2017) jest żywcem przeniesione z flagowych modeli tego producenta. Mamy więc dużo opcji personalizacji przy równoczesnej niskiej "wadze" nakładki. Niestety, mimo tego, że EMUI 5 jest względnie lekkim oprogramowaniem w porównaniu do nakładek LG czy Samsunga, podzespoły opisywanego modelu słabo współpracują z systemem, o czym pisałem w akapicie o wydajności.

Ekran główny nie ma domyślnie osobnego ekranu z aplikacjami. Te wyświetlają się po prostu na pulpitach. Dla jednych jest to zaleta, a dla innych wadach. Huawei doskonale to rozumie i w ustawieniach umożliwia zmienienie układu ekranu głównego na taki, który zawiera osobną szufladę z aplikacjami. Jest również tryb prosty dla osób nieobeznanych ze smartfonami.

Nakładka obsługuje wiele różnych gestów — zarówno dotykowych, jak i takich wykorzystujących żyroskop i akcelerometr oraz czytnik linii papilarnych. Fajnie prezentuje się również możliwość modyfikacji układu przycisków funkcyjnych na dolnym pasku nawigacyjnym oraz pływający przycisk, który wspomniany pasek może nam zastąpić.

Zobacz również: Świąteczny unboxing

Oprogramowanie jest proste i przemyślane. Pytanie tylko, dlaczego nie działa w pełni płynnie, tak jak w wielu innych modelach tego producenta z tej półki cenowej…?

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Wielki Test Smartfonów za 500 zł. Sprawdzamy Xiaomi Redmi 6a Nokia X7 - test cz. 2 [oprogramowanie] Huawei Ascend G7 - test i recenzja Sony Xperia Z2: podsumowanie testów i recenzja Kto pyta, nie błądzi – Asus PadFone 2 FLASHOUT 3D – polski WipEout [recenzja] Nokia N8 - test [część 2] Nokia 5800 XpressMusic - test użytkownika Samsung Wave S8500 - multitasking [wideo] Alcatel OneTouch Idol 3 (5.5 i 4.7) - test aparatów Nie ma aplikacji na Nokię X? Rosjanie dają dostęp do 100 tys. pozycji Samsung Galaxy Note - gigant i mistrz w swojej klasie [test]

Popularne w tym tygodniu:

Tak szybkiego ładowania jeszcze nie widziałem. Xiaomi 11T Pro w akcji