Misfit Phase oficjalnie. Świetnie zapowiadający się zegarek z jedną poważną wadą

Wielokrotnie mówiłem wprost - nienawidzę smartwatchy, uwielbiam zegarki hybrydowe. Mają mniej funkcji, ale za to są bardziej minimalistyczne i działają kilka miesięcy na baterii. Do tej pory królem w tej kategorii była francuska firma Withings. Ostatnimi czasy swoje propozycje zaczęli pokazywać również inni producenci.

Misfit to firma znana z produkcji minimalistycznych akcesoriów śledzących aktywność użytkownika. Do tej pory nie miała ona jednak w swojej ofercie prawdziwego smartwatcha. I w sumie nadal nie ma. Jest jednak zegarek hybrydowy - Misfit Phase.

Jego design jest minimalistyczny. Mamy wodoszczelną (5 ATM), metalową kopertę z tradycyjnym cyferblatem i dwoma wskazówkami. W zestawie znajdziemy również silikonowy pasek, który jednak można wymienić na dowolny inny (tradycyjne 20-mm zapięcie).

Jeśli chodzi o funkcjonalność, to mamy tutaj oczywiście śledzenie aktywności (liczba kroków, dystans, spalone kalorie) oraz pomiar głębokości snu.

Do tego dochodzi jeszcze przekazywanie powiadomień ze smartfona

Co ciekawe, może się to odbywać na trzy różne sposoby.

Pierwszym z nich jest tradycyjna wibracja. Drugi, to dioda ukryta w górnej części cyferblatu. Trzecim sposobem jest natomiast odpowiednie ustawienie wskazówek zegarka. W zależności od aplikacji, z której pochodzi powiadomienie, ustawią się one na chwilę na zdefiniowaną wcześniej godzinę.

Z boku urządzenia znajdziemy natomiast przycisk, którego można użyć do zdalnego sterowania niektórymi funkcjami smartfona. Można na przykład zapauzować muzykę lub wyzwolić migawkę aparatu. Fajna opcja, której nie znajdziemy u bezpośredniego konkurenta.

Zobacz również: Orange

A właśnie! Niedawno zapowiedziany Withings Steel HR (którego zresztą planuję zakupić) ma dodatkowo pulsometr, który stale monitoruje tętno użytkownika. Francuska propozycja ma również bardziej rozbudowany cyferblat, gdyż zawiera on dwie dodatkowe tarczki. Jedna z nich jest analogowa i wyświetla liczbę zrobionych kroków. Druga natomiast jest malutkim monochromatycznym ekranikiem, który wyświetla powiadomienia, tętno lub inne informacje o naszej aktywności.

Misfit źle wycenił swoją nowość

Misfit Phase będzie dostępny od 7 listopada w cenie 175 dolarów (ok. 690 zł). Withings Steel HR, który ma dodatkowo bardziej rozbudowany cyferblat oraz pulsometr, kosztuje tylko 5 dolarów więcej (ok. 710 zł). Wygląda przy tym według mnie ładniej i współpracuje z bardzo udaną aplikacją Wihings Health Mate (aplikacji Misfita nie testowałem, więc się nie wypowiadam).

Jedyną poważną przewagą Phase nad Steel HR jest dłuższy czas pracy na baterii. Ten pierwszy działa aż 6 miesięcy. Zegarek Withings trzeba natomiast ładować co miesiąc. Myślę jednak, że dla pulsometru warto. A Misfitowi współczuję, bo wydaje mi się, że przez złą wycenę będzie sprzedawał się bardzo słabo.

Źródło: Misfit

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Wearables:

Dlaczego mój smartwatch tak śmiesznie miga, czyli wszystko o czujnikach Montblanc Summit 2 oficjalnie. To pierwszy zegarek z układem Snapdragon Wear 3100 Timex IQ+ Move oficjalnie. Hybrydowy zegarek w niezłej cenie Galaxy Watch oficjalnie. Oto nowe wcielenie inteligentnego zegarka Samsunga Mobvoi TicWatch Pro w Polsce. Warto się nim zainteresować? Słuchawki bezprzewodowe TWS. Wybrałem najciekawsze modele z różnych półek cenowych Google szykuje Nexusy wśród smartwatchów. Ciężko o lepszą antyrekomendację... Casio udowadnia, że da się zrobić smartwatcha, który wyróżnia się z tłumu Xiaomi Heylou Solar oficjalnie. Nie, to nie jest zegarek z baterią słoneczną Xiaomi nie przestaje zaskakiwać. Firma prezentuje... inteligentne buty! Wkrótce smartwatche nabiorą jeszcze więcej sensu Samsung Galaxy Watch Active 2 w pełnej krasie. Podsumowanie przecieków