LG X power kontra Asus ZenFone Max. Wielki pojedynek długodystansowców!

Ten artykuł ma 3 strony:

Wyświetlacze; aparaty; wydajność

Wyświetlacze są podobne, ale tylko na papierze

Oba ekrany zostały wykonane w technologi IPS LCD i mają rozdzielczość 1280 x 720 pikseli. Różnią się one przekątnymi. X power ma 5,3 cala, a ZenFone Max — 5,5 cala. Odwzorowują one kolory w podobny, całkiem przyzwoity sposób.

Różne są jednak wady wyświetlaczy

Ekran LG X power ma bardzo niską maksymalną jasność. Dawno nie testowałem urządzenia z którego tak ciężko korzystałoby się w pełnym słońcu. Znacznie łatwiej zobaczyć na panelu swoje odbicie niż to czego, szukamy w smartfonie. Ekran Asusa pod tym względem wypada znacznie lepiej.

Jeśli z kolei miałbym wskazać jakąś wadę panelu ZenFone’a to byłby to chyba digitizer. Może się czepiam, ale przy bezpośrednim porównaniu wyraźnie widać, że jest on mniej precyzyjny niż ten zastosowany przez LG i gorzej reaguje na gesty i muśnięcia. Gdybym jednak nie miał punktu odniesienia, pewnie bym tego w ogóle nie zauważył.

Jeśli zatem chodzi o ekrany, punkt należy się Asusowi. LG skopało czytelność wyświetlacza w jasnym otoczeniu. Panie i Panowie, nasza gra nabiera tempa - 2:2.

Możliwości fotograficzne, czyli jak cyferki przekładają się na rzeczywistość

Na papierze ZenFone Max ma znacznie lepsze parametry. Ma on jaśniejszy obiektyw, dwutonową diodę oraz laserowy autofocus. Największe zmiany w wyglądzie robionych oboma smartfonami zdjęć są jednak spowodowane czymś zupełni innym. Przetwornikiem obrazu.

W obu smartfonach działa on zupełni inaczej. Kolory rejestrowane przez X powera są bardziej wyblakłe (ale może dzięki temu bliższe rzeczywistości?). Fotki z ZenFone’a są dużo bardziej nasycone, co nie zawsze wygląda w 100 proc. naturalnie, ale jest dużo atrakcyjniejsze w odbiorze (przynajmniej dla mnie). Różna jest też temperatura barwowa rejestrowanego obrazu. W Maksie balans bieli praktycznie zawsze jest znacznie cieplejszy.

Zdjęcia wykonane odpowiednio: Zenfonem i X powerem

Szczegółowość stoi na podobnym poziomie. Pod światło lepiej sprawuje się ZenFone Max. W ciemności z kolei, mimo różnic w jasności obiektywu, sytuacja wygląda dosyć podobnie — z małą przewagą Asusa. Selfie również są na zbliżonym poziomie.

Zobacz również: Studio PlayStation 5 highlight: UrQueeen gra w SackBoy: Wielka Przygoda

Jakość zdjęć to nie wszystko

Ważna jest również szybkość pracy aparatu. Zdjęcia seryjne są wykonywane z podobną prędkością, a opóźnienie migawki w obu przypadkach jest zauważalne. Bardziej chodzi mi o szybkość i precyzję działania systemu ustawiania ostrości.

W specyfikacji znajdziemy informację, że ZenFone ma system oparty o laser. Przekłada się to na praktykę. Max ustawia ostrość szybciej i rzadziej ją gubi. LG jakoś radzi sobie w trakcie dnia, ale po zmroku zbyt często wariuje.

Kolejną przewagą asusa jest fotograficzne oprogramowanie. W telefonie LG nie mamy nawet trybu HDR. O bardziej wyszukanych ustawieniach nie ma więc nawet co wspominać. Minimalizm, prostota… taki gorzej działający aparat z iOS.

Tryby fotografowania odpowiednio: LG i Asus

ZenFone to z kolei totalne przeciwieństwo. Mnogość trybów przytłacza. W menu znajdziemy również tryb w pełni manualny, który umożliwia zmianę takich parametrów jak przesłona, długość naświetlania, ISO czy ostrość.

Oprócz tego znajdziemy tam jeszcze całą plejadę najróżniejszych fotograficznych funkcji. Inteligentne usuwanie obiektów z tła, slow motion, time lapse, sklejanie zdjęcia z kilku tak, aby wszyscy byli uśmiechnięci, efekt miniatury, rozmazanie tła, interpolacja do wyższej rozdzielczości, upiększanie twarzy, ciągłe przechwytywanie dające możliwość wybrania zdjęcia zrobionego do 2 sekund przed przyciśnięciem migawki… A to jeszcze nie wszystko. U X powerze znajdziemy tylko… panoramę.

Jakość zdjęć jest w sumie podobna, ale…

To Asus daje większe możliwości fotograficzne. Zapisuje co prawda trochę zbyt cukierkowe, sztucznie podbite kolory, ale mnogości funkcji i obecności trybu manualnego nie sposób nie docenić. ZenFone wychodzi więc na prowadzenie. 3:2.

Wydajność — pozornie podobne podzespoły

Model LG X power ma MediaTeka 6735, a Asus ZenFone Max — Snapdragona 410. Są to bardzo podobne układy. Oba mają po 4 rdzenie Cortex-A53. W przypadku LG są one jednak taktowane odrobinę wyższym zegarem (1,3 GHz vs 1,2 GHz). W obu urządzeniach znajdziemy również taką samą ilość pamięci - 2 GB RAM i 16 GB ROM. Wyniki benchmarków są w sumie podobne, ale co z tego jeśli…

W praktyce różnice są duże

Bez owijania w bawełnę. LG pod każdym względem oferuje lepszą wydajność. Praktycznie wszystkie aplikacje uruchamiają się na nim znacznie szybciej, a płynność działania jest lepsza. Animacje wyświetlane na X Powerze nie klatkują praktycznie nigdy. W ZenFonie zdarza się to dość często. Więcej aplikacji działających w tle potrafi przytkać go całkiem mocno. Dziwne, biorąc pod uwagę taką samą ilość RAM-u.

Wyniki syntetyczne

Niższa płynność działania dotyczy także gier, chociaż tu różnica jest już znacznie mniejsza. Oba smartfony radzą sobie przyzwoicie.

Optymalizacja ma ogromne znaczenie

To porównanie jest idealnym dowodem na to, że nie liczą się cyferki, ale to w jaki sposób je wykorzystają producenci. Nakładka Asusa nie jest więc zbyt udana. Jest ciężka i toporna (tak jak samo urządzenie).

Mamy niby fajną i rozbudowaną galerię zdjęć i kilka przydatnych opcji, których próżno szukać w czystym Androidzie. Na pokładzie ZenFone’a znajdziemy jednak również pełno śmieciowych apek od producenta, których nigdy nie wykorzystamy. Dobrze przynajmniej, że większość z nich można po prostu odinstalować.

Nakładka LG również oferuje sporo funkcji (szczególnie personalizacji), a jednak jest lekka i działa płynnie. Widać tutaj większe doświadczenie koreańskiego producenta w androidowym środowisku.

Cyferkomania jest zła

Ten akapit jest idealnym przykładem tego, że patrzenie na specyfikację i parametry techniczne nie ma większego sensu. Praktycznie identyczne rdzeni i taka sama ilość pamięci tworzą urządzenia działające zupełnie inaczej — LG płynnie i stabilnie, Asus nie do końca. Nasz mecz kończymy więc remisem 3:3. Pora na dogrywkę?

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Cellna recenzja: HTC Touch2 Wielki test smartfonów za 500 zł. Sprawdzamy Huawei Y5 2018 Lenovo Moto G4 Plus - test i recenzja LG Swift 7 - szybki przegląd telefonu Samsung Galaxy Tab S3 - pierwsze wrażenia Sony Ericsson Xperia ray - pierwsze wrażenia Samsung Galaxy A3 oraz Galaxy A5 - najlepiej wykonane średniaki? [WIDEO] LG Optimus 2X (Swift 2X) - nasz hands-on [wideo] Cellna recenzja: SAMSUNG SGH-F500 Cellna recenzja: Boom Blox Cellna recenzja: Platinum Sudoku 2 Beyerdynamic Byron to jedne z najlepszych słuchawek za mniej niż 200 zł [TEST]

Popularne w tym tygodniu:

Nawet Apple mógłby się uczyć od Xiaomi. Mi 11: wrażenia po kilku dniach i zdjęcia z aparatu