Microsoft Pix to aplikacja, dzięki której iPhone powinien robić lepsze zdjęcia. No właśnie, powinien...

Microsoft zaprezentował darmową aplikację do robienia zdjęć dostępną dla użytkowników sprzętu opartego na systemie iOS. Ma ona poprawiać działanie automatyki obrazu, dzięki zastosowaniu różnych skomplikowanych algorytmów.

pexels.com

Gigant z Redmond sugeruje, że Apple marnuje fotograficzny potencjał iPhone’ów. Zaprezentował więc alternatywną aplikację do robienia zdjęć, która ma ulepszone przetwarzanie obrazu.

Microsoft skupił się na ludziach. To właśnie na fotkach przedstawiających twarze mamy ujrzeć największą poprawę. Mają one wyglądać lepiej niezależnie od warunków oświetleniowych. Jak to działa?

W teorii

Pix przechwytuje obraz ciągle — nawet przed wciśnięciem spustu migawki. Gdy zrobimy zdjęcie, aparat przechwyci aż 10 klatek. Użytkownik nie zobaczy jednak wszystkich fotek, a maksymalnie 3. Algorytmy Microsoftu analizują 10 zdjęć nie tylko pod kątem czysto technicznych parametrów takich jak ostrość czy jasność, ale również pod kątem tego, co na zdjęciu się znajduje (na przykład czy osoba na zdjęciu wygląda na szczęśliwą czy smutną).

1–3 najlepszych zdjęć jest zapisywanych, a reszta, automatycznie się kasuje. Microsoft deklaruje jednak, że w trakcie przetwarzania obrazu, po wyborze najlepszych ujęć, są one uzupełniane o informacje zebrane ze wszystkich pozostałych.

Mamy również opcję Live Image, która ma być lepszą wersją Live Photos. Lepszą dlatego, że nie musimy jej manualnie włączać i wyłączać. Aplikacja sama wykryje, czy w kadrze dzieje się coś ciekawego, i czy warto zapisywać krótką animację (składającą się ze wszystkich 10 klatek).

W praktyce

W teorii pomysł wydaje się genialny. Fotografując iPhone'em 6s manualnie aktywuję Live Photos, gdy fotografuję na przykład ludzi. W większości, bardziej statycznych sytuacji dezaktywuję tę funkcję, aby oszczędzać pamięć. Problem w tym, że automatyka Pix działa pod tym względem tragicznie… a właściwie to na odwrót. Na smartfonie mam zapisanych kilka “filmików” na których nie rusza się nic. Gdy z kolei chciałem uchwycić ruch, aplikacja produkowała dla mnie tylko 2 “Best Images”, bez Live Image…

Jak na razie miałem okazję przetestować apkę tylko w dobrych warunkach oświetleniowych. Poza tym fotografowałem raczej krajobraz, a nie ludzi. Jak widzicie na zamieszczonych obrazkach porównawczych, różnice są znikome, a w niektórych przypadkach to domyślna aplikacja iOS sprawuje się lepiej. Spójrzcie chociażby na zdjęcie czerwonego samochodu. Pix niepotrzebnie je rozjaśnił, wypierając je przy okazji z barw.

Zobacz również: Lumia 735 vs 830

Kolejna wada to wydajność. Na iPhonie 6s zdjęcia można wykonywać z częstotliwością maksymalnie 1 na sekundę, a miałem wrażenie, że nawet rzadziej. Co będzie w przypadku tańszych telefonów z Androidem? Przecież Microsoft Pix ma trafić również na inne platformy. Jeśli na najwydajniejszym, świetnie zoptymalizowanym sprzęcie Apple’a muszę poczekać 1,5 sekundy, to jak to będzie wyglądać na innych urządzeniach…

Pix ma jeszcze dużo do nauki

Microsoft szczycie się tym, że jego aplikacja przy każdym zdjęciu się uczy. Prawie zawsze użytkownik dostaje do wyboru więcej niż jedno “najlepsze zdjęcie”. Dane o tym, którą z proponowanych fotek wybierają użytkownicy, ulepszają na bieżąco algorytmy. To dobrze, bo jest co ulepszać. A biorąc pod uwagę, że Microsoft Pix waży 150 MB, to pozostaje zadać sobie pytanie… po cholerę? Ja chyba jednak pozostanę przy iOS-owym aparacie.

Aplikacja Microsoft Pix na iOS

Źródło: engadget

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aplikacje:

Worms dla iPhone - pierwszy filmik Weź udział w projektowaniu telefonu Mozilli Luka w SMS-ach na iOS-ie odkryta przez pod2g [aktualizacja] "Społecznościowy kompas" Comex: Apple ma szpiega w DevTeamie Facebook na iPhone?a zaktualizowany Przewodnik turystyczny w telefonie Niespodzianki w PwnageTool 3.0 Oczyść pamięć swojego iPhona Klon Super Mario na Symbianie Motorola X Phone - nowa seria urządzeń dla najbardziej wymagających? DreamBoard dostępny w Cydii

Popularne w tym tygodniu:

Zanuć, a Google poda tytuł piosenki. Nowa funkcja już w Polsce