Smart-zombie zalewają społeczeństwo. Głupi wymysł czy realny problem?

W kilku miejscach na świecie zaczęły powstawać udogodnienia dla osób nałogowo korzystających z urządzeń mobilnych. Zdarza się bowiem, że stwarzają oni niebezpieczeństwo zarówno dla siebie, jak i dla innych. Czy smart-zombie to niepełnosprawność XXI wieku?

Wikipedia

Żyjemy w świecie w którym ludzie mają wybór. Być tu i teraz, świadomie i w pełni doświadczając otaczającej ich rzeczywistości. Czy też, zanurzyć się do świata wirtualnego, wyświetlanego na ekranie smartfona. To drugie nie jest niczym złym, o ile wiemy czym jest umiar. Dla tych, którym słowo to jest obce, zaczynają powstawać gdzieniegdzie udogodnienia…

Zabójcze filtry

Filtry na Snapchacie są dosyć specyficzne. Oprócz zwykłych, zmieniających kolorystykę zdjęcia, można dodać na nie filtr geograficzny, pokazujący nazwę miejsca. w którym się znajdujemy, temperaturę otoczenia, czy nawet prędkość z którą poruszaliśmy się w momencie robienia snapa.

Ze Snapchata korzystają w większości młodzi ludzie. A młodzi ludzie potrzebują aprobaty ze strony swoich rówieśników. Nie zawsze jednak ich pomysły na zaspokojenie potrzeby akceptacji są mądre. A już z pewnością nie należy do takich chęć do pochwalenia się snapem z jak największą prędkością.

Całe życie na wózku… przez Snapchata

Z winy Snapchata i wspomnianego filtra było już wiele wypadków. Dobrym przykładem wydaje się być dziewczyna z USA, która w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Spowodowała ona wypadek jadąc samochodem 182 km/h. Według jej współpasażerki, właśnie to ukazywał snap z feralnym filtrem. Późniejsze śledztwo wykazało, że samochód w momencie zderzenia poruszał się z prędkością 172 km/h. Dozwolone na tym odcinku było niecałe 90.

Przerażające jest to, że sprawczyni wypadku nie mogła powstrzymać się od wrzucenia snapa już po wszystkim — z karetki pogotowia…

Ofiarą tego wypadku był również mężczyzna włączający się do ruchu. Od tamtej pory porusza się on na wózku inwalidzkim. Pozwał on zarówno nastolatkę, jak i Snapchata. Twórcy aplikacji odmówili komentarza. Wspomnieli jednak o tym, że w w aplikacji wyświetla się komunikat o nie używaniu jej podczas jazdy.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Myślę jednak, że to nie wystarczy. Niestety (nawet zwyczajne) korzystanie ze smartfona podczas kierowania pojazdem, to plaga. Najgorsze jest to, że ciężko z tym walczyć. System karania za to mandatem działa mało skutecznie, a bardziej bezpośrednią metodę wymyślić ciężko. Lepiej sprawa wygląda z pieszymi zombie.

Piesi smart-zombie to również zagrożenie!

Według danych zebranych w amerykańskich szpitalach, aż 78 proc. urazów pieszych jest spowodowane smartfonami. O jakich wypadkach mowa?

Najczęściej jest to skręcenie kostki na krawężniku, walnięcie głową w słup lub po prostu zderzenie się z innym pieszym. Osoby te zamiast patrzeć przed siebie, są wgapione w ekrany swoich smartfonów. Idąc przez miasto wyglądają trochę jak zombie — stąd właśnie nazwa - “smart-zombie”.

Podział na ruch pieszy i ruch smartfonowy?

W lipcu 2014 roku w Waszyngtonie powstał pierwszy smartfonowy chodnik na świecie. Był to eksperyment przeprowadzony przez telewizję National Geagraphic. Jedna część chodnika była przeznaczona dla normalnych pieszych, a druga — dla smart-zombie.

Były na niej wyraźnie narysowane strzałki wyznaczające kierunek poruszania się, tak aby wyeliminować możliwość zderzenia się dwóch zombie. Najśmieszniejsze jest to, że twórcy tego rozwiązania traktowali je raczej jako pstyczek w nos osobom uzależnionym od smartfona, jako żart i kpinę. Okazało się jednak, że odbiór projektu był zupełnie inny. Wszyscy zainteresowani byli zachwyceni projektem i chętnie korzystali ze specjalnego chodnika.

Pomysł kilka miesięcy później podchwycono w Chinach. W 5-milionowym mieście Chongging powstał podobny smart-chodnik. Miał on co prawda długość jedynie 50 metrów, ale i tak znalazło się sporo chętnych do jego użytkowania. Ścieżka dla ruchu smartfonowego znajduje się w dzielnicy często odwiedzanej przez turystów, którzy zamiast patrzeć na zabytki i tamtejsze kopie europejskich budynków, woleli wzrok utkwić w telefonach.

Pomysłodawcy przyznają jednak, że projekt został zrealizowany również dla celów promocyjnych. No bo przecież, skoro smart-zombie nie widzą nic poza ekranem smartfona, to nie zauważą również stosownych oznaczeń na chodnikach…

Smart-chodniki są już na trzech kontynentach

W Belgii również powstał chodnik dla uzależnionych od urządzeń mobilnych. W tym przypadku, mowa jest nawet o całej sieci takich ścieżek. Pomysł zrealizował jeden z belgijskich sklepów ze smartfonami. Jego właściciele twierdzą, że każdego dnia z powodu zderzenia pieszych upada na ziemię i niszczy się około 35 tysięcy urządzeń.

Większość tamtejszych mieszkańców uważa jednak, że przedsięwzięcie zostało zrealizowane w ramach kampanii marketingowej tegoż sklepu. Być może tak jest. Dla naszych dzisiejszych rozważań istotny jest jednak fakt, że smart-chodniki są już w wielu miejscach na świecie.

Z ostatniej chwili: sygnalizacja świetlna dla smart-zombie

Na Manhattanie ponad 25 proc. pieszych przechodzi przez przejścia z głową wpatrzoną w ekran smartfona. Spowodowało to już mnóstwo wypadków drogowych. Poniższy pomysł zrealizowano w Niemczech, a motywacją do niego była śmierć 15-letniej dziewczyny potrąconej przez auto. Przechodząc przez jezdnię używała smartfona.

Tym razem rozwiązanie jest trochę bardziej skomplikowane niż chodnik z narysowanymi liniami. Mowa tu bowiem o specjalnej sygnalizacji świetlnej dla smart-zombie. Miałaby ona uzupełniać sygnalizację tradycyjną.

W Augsburgu, takie przejścia są już obecne na dwóch skrzyżowaniach w okolicach tamtejszego uniwersytetu. Przed pasami dla pieszych jest tam dodatkowy pas złożony ze świecących diod. Mogą one mieć kolor zielony lub czerwony. W ten sposób, piesi wpatrzony w dół, w smartfona, zauważy świecący pas lampek, zsynchronizowany z sygnalizacją pionową.

Co przyniesie przyszłość?

Jak widać, już dzisiaj nie jest różowo. Osobiście używanie smartfona podczas jazdy, czy też przechodząc za przejście dla pieszych uważam za wielką głupotę. Jeśli ktoś chce marnować życie, gapiąc się 10 godzin dziennie w mały ekranik — spoko. Jeśli jednak powoduje tym zachowaniem zagrożenie dla innych — to już nie jest normalne.

Pokolenie Z dorasta, więc tego typu problemów będzie coraz więcej. Aż boję się pomyśleć co nastąpi gdy spopularyzuje się wirtualna rzeczywistość

Subskrybuj kanał autora na YouTube!

Źródło: arstechnica, transportpubliczny, money.cnn

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Artykuły:

Myślisz, że fragmentacja Androida nie jest problemem? Przyjrzyj się rozwojowi tej aplikacji 10 ciekawostek na temat Androida iPhone 4S w Play? eyePhone - przyszłość należy do niego! [wideo] Moto 360 Lollipop UPDATE 5.0 Jak sprawdzić, czy telefon jest kradziony? Rzetelnie o iCloud – rewolucyjna usługa? Poradnik plażowicza-komórkomaniaka HTC One vs One X - czy warto wymienić roczny high-end na nowy? Komórkowe matrioszki "Moja ulubiona firma zarabia więcej niż twoja". No, jest się czym chwalić... W Belgii osoby uzależnione od smartfonów mają... własną przestrzeń na chodnikach

Popularne w tym tygodniu:

Android 11 pokazuje, że w naszych smartfonach drzemie niewykorzystany potencjał GeForce NOW zmienia zasady gry. Uwielbiam tę usługę Sony zmierza w dobrym kierunku. Zmiany strukturalne ożywiły Xperie Oby producenci smartfonów nie zobaczyli, co wyprawia aplikacja Luminar Samsung Galaxy S20: szczegóły na temat aparatu, które mogły Ci umknąć Największa wada Samsunga Galaxy S20? Brak 5G w standardzie