HTC Desire Eye - test i recenzja smartfona dla miłośników selfie

Telefon dla jednych idealny, a dla innych odrzucający już po pierwszym wzięciu do ręki. Najbardziej multimedialna cegła świata. Prawdziwy kombajn i patelnia w jednym. Jedyna taka deska do krojenia z przednią kamerką 13 Mpix. Zapraszam do recenzji "Oka" firmy HTC.

Ten artykuł ma 4 strony:

Specyfikacja; aparat przedni i tylny; oprogramowanie fotograficzne

HTC Desire Eye to niezwykły telefon. Nie jest flagowcem, a mimo to oferuje flagowe podzespoły oraz kilka dodatkowych charakterystycznych cech i zalet, których nie znajdziemy nawet w najdroższych urządzeniach konkurencji.


Jego sercem jest procesor Snapdragon 801, taktowany zegarem 2,30 GHz. Towarzyszy mu układ graficzny Adreno 330 (578 MHz) oraz 2 GB pamięci operacyjnej RAM. Za wrażenia wizualne odpowiada ekran IPS o przekątnej 5,2 cala, pracujący w rozdzielczości FullHD, a za wrażenia dźwiękowe głośniki stereo BoomSound. Wszystko to zasila bateria o pojemności 2400 mAh. Do dyspozycji mamy także 16 GB pamięci roboczej z możliwością rozszerzenia do 128 GB za pomocą karty MicroSD. Karta SIM to natomiast standard nano.

Powyższa, skrócona specyfikacja prezentuje się całkiem nieźle. Jednak to możliwości fotograficzne są w tym przypadku "killer-featurem". I właśnie dlatego, na tym aspekcie, skupię się w pierwszej kolejności.

Selfie time

To, że Eye ma dwa aparaty nikogo nie dziwi. Zaskakuje natomiast fakt, że oba mają matryce o rozdzielczości 13 Mpix. Tylna jest wykonana w technologii BSI, ma obiektyw o jasności f/2.0 i ogniskowej 28 mm. Obsługuje HDR i nagrywa filmy FullHD. Ta do selfie różni się tylko zastosowanym obiektywem — ten przepuszcza trochę mniej światła (f/2.2), ale ma za to krótszą ogniskową, a co za tym idzie, jest bardziej szerokokątny, co jest dość logicznym posunięciem ze strony HTC. Różni się także trochę proces przetwarzania obrazu pochodzącego z tych dwóch aparatów, ale o tym za chwilę. Na uwagę zasługuje fakt, że przedniej kamerce towarzyszy także dwutonowa lampa doświetlająca.

Skupię się na kamerce przedniej, gdyż aparat tylni został bardzo dokładnie przetestowany w tym teście fotograficznym.

Aparat przedni

Już na samym początku pragnę zaznaczyć, że megapiksele w liczbie 13 wcale nie znaczą, że jest to bezwzględnie najlepszy smartfon do selfie. W niektórych przypadkach i sytuacjach tak rzeczywiście jest, ale w innych warunkach z łatwością można wskazać smartfona, który poradziłby sobie lepiej. Konkurencja na polu zdjęć "z rąsi" nie śpi i stale rośnie w siłę. Na rynku jest mnóstwo smartfonów (niekoniecznie flagowych), które są wyposażone w matryce 5 Mpix, co jest wystarczające. Mają przy tym zupełnie inne parametry obiektywu i przetworniki obrazu, co w niektórych warunkach skutkuje lepszą jakością zdjęć niż w przypadku modelu Eye. Nie sposób też nie wspomnieć o najnowszym reprezentancie od samego HTC - One M9, który postawił na UltraPiksele w przedniej kamerce. Czy wpakowanie takiej liczby Mpix ma większy sens czy to tylko chwyt marketingowy, na który nabierze się całe "selfie generation"?

Czynnikiem mającym największy wpływ na jakość zdjęcia pochodzącego ze smartfona są warunki oświetleniowe. Niestety małe fizyczne wymiary matrycy światłoczułej są nie do przeskoczenia - nie pomogą tutaj nawet najjaśniejsze obiektywy, a tym bardziej przetwornik obrazu. Naszą słitfociową podróż zaczniemy od zdjęć plenerowych, a co za tym idzie, najlepiej oświetlonych i najłatwiejszych dla każdego telefonu. Oto kilka przykładów:


Od razu widać, że kolory na zdjęciach zrobionych przednim aparatem są bardzo mocno nasycone. Widać to doskonale na przykładzie oczu. Barwy niekoniecznie wyglądają naturalnie, ale za to sprawiają dobre wrażenie estetyczne. Rozdzielczość robi wrażenie i po powiększeniu można rzeczywiście uwierzyć, że mamy do czynienia z aż 13 Mpix. Obstawiam, że zdjęcie wywołane nawet w formacie A3 wyglądałoby bardzo przyzwoicie.

Zobacz również: HTC One M9 w naszych rękach

Jako że jest to kamerka do autoportretów, ostrość jest skupiona na twarzach, a tło jest lekko rozmazane i mniej szczegółowe — nie odciąga uwagi. Piszę o tym, gdyż większość przednich aparatów rejestruje zazwyczaj wszystkie plany tak samo ostro. Tu jest inaczej i uważam to za zaletę. Niestety, gdy powiększymy zdjęcie, zauważymy coś niepokojącego - nierównomierność ostrości. Na tej fotce Marta jest ostra, a ja już nieznacznie rozmazany, co trochę niepokoi, biorąc pod uwagę, że odległość od obiektywu jest praktycznie taka sama. Na szczęście efekt występuje dość rzadko i nie jest zbyt uciążliwy.


Drugie zdjęcie było robione w trakcie marszu, a jak widać nie jest nawet w najmniejszym stopniu poruszone.

Na powyższej fotce, warunki oświetleniowe są już trochę trudniejsze, gdyż w grę wchodzi słońce. Telefon poradził sobie z nimi jednak przyzwoicie, a kolory są nawet trochę naturalniejsze niż w cieniu, przy świetle rozproszonym.

To zdjęcie pokazuje także, że najlepsze selfie wychodzą z zupełnie przypadkowymi przechodniami. Pół żartem, pół serio, ta fotka jest naprawdę cenna dla tej recenzji — dzięki niej widzimy, że zastosowanie optyki szerokokątnej ma także swoje wady. Flary i artefakty widoczne na zdjęciu są obecne także na innych wykonanych bezpośrednio pod słońce.

Przejdźmy teraz do zdjęć wykonanych w jasnych, dobrze oświetlonych wnętrzach.


Po pierwsze, oczy — zarówno moje, jak i koleżanki — nie są w rzeczywistości tak niebieskie. Po drugie, mam wrażenie, że ostrość jest tutaj ustawiona bardziej na tło niż na twarze - niestety błędy tego typu okazały się dosyć częste.

Panom z Apple'a chyba też spodobał się mój Eye, bo chętnie zrobili sobie ze mną słitkę — no cóż, w końcu w najnowszym iPhonie 6 (który swoją drogą ostatnio ni stąd ni zowąd podrożał o 400 zł) jest tylko 1,2 Mpix ;). A tak na poważnie, to w nieco gorszym, zupełnie sztucznym oświetleniu, szczegółów jest nadal dużo, a zaszumienie małe.

Twarze na każdym zdjęciu są wyraźne i szczegółowe, mimo że czasami ostrość się gubi. Niestety z tłem nie jest już tak dobrze - czasami jest idealne, a czasami jest nie do przyjęcia. Na powyższym zdjęciu warunki są trudne — źródło światła jest umiejscowione od tyłu, a dodatkowo jest bardzo rozległe. Ale mimo wszystko obraz nie powinien tracić aż tylu szczegółów w oddali.

Nie zrozumcie mnie źle. Za wszelką cenę starałem się znaleźć jak najwięcej wad tej imponującej kamerki. Zresztą nawet mi się to udało. Ale mimo wszystko, w dobrych warunkach oświetleniowych aparat sprawuje się po prostu świetnie… ale nie idealnie. Szczegółowość zachwyca, lekko rozmazane tło pozwala skupić się na najważniejszym, a kolory są przyjemnie nasycone. Niestety czasami tło "rozmazuje się" za bardzo, przyjemne nasycenie barw zamienia się w ich przekłamanie, a auto-focus się myli. Mimo to, nigdy nie widziałem lepszych selfie niż te zrobione "okiem" HTC. Porównanie tych zrobionych Eye'em, a moim prywatnym Galaxy S5, to niebo a ziemia… Przynajmniej w dobrym oświetleniu… Co czai się w ciemności?


Właściwie to okazuje się, że nasze "Oko" po prostu ślepnie - pikseloza, bardzo mocne zaszumienie i mało szczegółów, czyli dokładnie to, co we wszystkich innych smartfonach. Większość zdjęć, zrobionych w tym klubie była jeszcze gorsza. Obecność 13 megapikselowej matrycy w ciemnych wnętrzach nie daje zupełnie nic. Powiedziałbym nawet, że większość flagowych telefonów radzi sobie w takich warunkach jednak trochę lepiej. Ciekawe jak będzie w przypadku HTC One M9 z UltraPikselami na przodzie. Ale ale…

Oto analogiczne zdjęcie, wykonane tym samym telefonem — tym razem z lampą błyskową. I nagle pojawiają się szczegóły, a cyfrowy szum maleje do całkiem akceptowalnego poziomu. Twarze są idealnie doświetlone (nie prześwietlone), a kolor skóry wydaje się całkiem naturalny (dzięki zastosowaniu podwójnej diody LED o różnych temperaturach barwowych). Niestety nadal nie widać tutaj tych 13 megapikseli i gdyby ktoś mnie zapytał, jaką powyższy obrazek ma rozdzielczość, odpowiedziałbym 2–3 Mpix. Zmierzam do tego, że dobra jakość tej fotki to w 90% zasługa lampy błyskowej i prawdopodobnie gdyby tę zamontować do iPhona z kamerką 1,2 Mpix, efekt byłby bardzo podobny.

Stosowanie przedniej lampy doświetlającej pociąga za sobą także pewne wady. Po pierwsze, efekt czerwonych oczu, który jest widoczny w mniejszym lub większym stopniu na większości zrobionych w tym trybie zdjęć. Po drugie, twarze na pierwszym planie sprawiają wrażenie wyciętych i wklejonych do zdjęcia - nie są spójne z tłem i wygląda to często dosyć sztucznie.


Na tej fotce natomiast widać, że "lampa błyskowa" radzi sobie dobrze nawet w tak trudnych warunkach, gdzie mamy dwa plany. Robiąc ją, byłem pewny, że moja twarz będzie prawidłowo naświetlona, a ekipa w tle nie będzie widoczna. Rozważałem także drugi scenariusz — twarz prześwietlona, a ludzie z tyłu dobrze widoczni. Na szczęście tak się nie stało — w głównej mierze jest to zasługa przetwornika obrazu, który w Eye sprawuje się nad wyraz dobrze. Tak w ogóle, to to grupowe selfie było wzorowane na tym Oscarowym z 2014 roku. Ale nie wiem czy wyszło… ;)

I to by było na tyle jeśli chodzi o "killer feature" HTC Eye. Wytknąłem kilka wad, ale gdy produkt jest naprawdę bardzo dobry, to mamy większą motywację do ich szukania. W dobrych warunkach oświetleniowych smartfon robi bezkonkurencyjne zdjęcia, które docenić w pełni można dopiero po wyświetleniu ich na pełnym ekranie komputera, telewizora lub wywołaniu ich w dużym formacie. Selfie w ciągu kilku lat staną się pewnie najpopularniejszą formą pamiątki i być może za jakiś czas, już jako staruszkowie, nasze wspominki będziemy widzieć z perspektywy właśnie tego przedniego aparatu.

13 Mpix to zdecydowanie dobre posunięcie — przynajmniej gdy jest jasno. W gorszych warunkach pomaga lampa, a właściwie powinienem napisać "działa cuda". Bo zdjęcia z nią w porównaniu do zdjęć wykonanych innymi smartfonami są świetne. Jakość zdjęć wykonanych HTC Eye z wyłączoną lampą to natomiast jakaś pomyłka - częściowo jest to także spowodowane tym, że autofocus praktycznie nigdy nie potrafi znaleźć w takim oświetleniu ostrości, co jeszcze bardziej rozmazuje fotkę i pogarsza jej jakość. No ale skoro jest lampa, to czemu mielibyśmy z niej nie korzystać… W ciemności 13 Mpix nagle znika, wyparowuje. Ogólnie jednak aparat spełnia swoje zadanie — 13 Mpix powoduje, że na zewnątrz, za dnia, zdjęcia są naprawdę świetne, a dzięki lampie błyskowej w końcu widać, kto jest na zdjęciu. Fotki "melanżowe" (które zdecydowanie dominują na portalach społecznościowych) zyskują więc jakiś sens.

Aparat tylny

O głównym aparacie już było, więc ja bardzo krótko: jest i sprawuje się naprawdę nieźle. Przetwornik obrazu dobiera bardzo przyjemne kolory, które są wystarczająco nasycone, ale równocześnie dużo mniej niż te z przedniej kamerki. Zdjęcia sprawiają więc wrażenie całkiem naturalnych i wiernie odwzorowujących rzeczywistość. Oto przykład:

Oprogramowanie fotograficzne

Kończąc swoje wywody i refleksje o możliwościach fotograficznych HTC Eye, warto wspomnieć o softwarze. Aplikacja aparatu jest po pierwsze przepełniona fajnymi funkcjami, a po drugie, ale równie ważne, jest intuicyjna. Oprócz różnych filtrów i innych bajerów, mamy tryb w pełni manualny. Możemy ustawić praktycznie wszystko to, co w najdroższych lustrzankach - począwszy od balansu bieli w kelwinach, poprzez czas migawki, aż po ostrość, którą całkowicie płynnie możemy regulować suwakiem. Co ciekawe, tę można ustawić na bardzo bliskie obiekty — nawet te znajdujące się jakiś centymetr od obiektywu.

HTC Eye Experience, to natomiast bardziej zaawansowane narzędzia do lepszych autoportretów, zazwyczaj niedostępnych na smartfonach innych producentów. Możemy wyzwalać migawkę głosem, bądź po prostu się uśmiechając, a także nagrywać dwiema kamerami równocześnie. Dzięki narzędziu Crop Me In możliwe staje się natomiast wklejenie naszego portretu na zupełnie inne tło. Ciekawie prezentuje się także Face Fusion, które pozwala scalić, połączyć ze sobą dwie twarze różnych osób i płynnie regulować, która będzie na fotce bardziej widoczna. HTC dorzuca też kilka bardziej zaawansowanych funkcji przeznaczonych do wideorozmów.


Na uwagę zasługują też świetne narzędzia do szybkiej edycji. Oprócz klasycznych rzeczy jak dostosowanie parametrów obrazu, możemy nie tylko usunąć efekt czerwonych oczu, ale także te oczy powiększyć bądź pomniejszyć albo zmienić rozmiar szczęki (może stąd nazwa Eye?). Podczas robienia zdjęcia możemy także w czasie rzeczywistym nałożyć sobie wirtualny makijaż, którego jednak nie polecam, bo znacząco pogarsza ilość szczegółów, ostrość i ogólną jakość zdjęcia. Zabawy z tym jest mnóstwo, a przejrzyste menu, zachęca do eksperymentowania. Fajnie prezentuje się też tryb podwójnego fotografowania. Oto przykład, dzięki któremu można także bezpośrednio skonfrontować jakość zdjęć z obu aparatów:

HTC Eye ma dwie charakterystyczne cechy. Możliwości fotograficzne są zdecydowanie jego bardzo mocną stroną. Niestety telefon ma też jedną bardzo poważną wadę, która z pewnością od razu dyskwalifikuje ten model w oczach niektórych osób. Jest to design, a właściwie nie sam wygląd, tylko ergonomia… której nie ma.

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy:

Goclever Insignia 550i - test i recenzja taniego phabletu Motorola Nexus 6 - wideorecenzja Galaxy Note Edge - test i recenzja smartfona z ekranem krawędziowym Zdecyduj, który fotograficzny smartfon jest najlepszy: wielki test porównawczy! Jakie nowości zobaczymy w Windows 10 Mobile? Samsung Galaxy A5 - wydajność i benchmarki Samsung Galaxy A5 - test ekranu Samsung Galaxy A5 – jakość wykonania i ergonomia HTC Desire Eye - test fotograficzny YotaPhone 2 - telefon o dwóch twarzach. Test i recenzja smartfona z ekranem E Ink Samsung Galaxy Note Edge - pierwsze wrażenia Sony Xperia Z3 Tablet Compact - 8-calowiec idealny? [WIDEO] Moto X 2014 - wideorecenzja Patriot FUEL Ion - test zestawu do bezprzewodowego ładowania iPhone’a 5/5S F-Secure Freedome to prosty sposób na anonimowość i ochronę danych [konkurs] Samsung Galaxy Note 4 - wideorecenzja Otterbox Defender - test mocnego etui dla iPada Honor6 - test i recenzja topowego smartfona za mniej niż 1500 zł Lumia 830 vs Lumia 735. Wideoporównanie Lumia 830: wideorecenzja Samsung Gear S - test i recenzja Cogito Classic - test analogowego zegarka z cyfrowym wyświetlaczem dla urządzeń z iOS oraz Androidem Galaxy S5 vs Galaxy Alpha - porównanie Motorola Moto X - test i recenzja telefonu

Popularne w tym tygodniu:

Samsung Galaxy Note8 - wielki telefon w dobrym i złym tego słowa znaczeniu [TEST]